Tylko we Lwowie!

Lwów jest nadal żywy w pamięci Polaków. Dla wielu stanowi swego rodzaju niedokończoną historię Polski. Jak by nie patrzeć dzieje Polski i Ukrainy związane były przez niemal 600 lat. Nasze spotkanie z tym miastem okazało się być swego rodzaju wycieczką w przeszłość.

Wysiadając o 8 rano z autokaru, znaleźliśmy się nagle w odmiennej rzeczywistości. Miasto przenosi do czasów starej, przedwojennej Warszawy, a jednocześnie przypomina czasy Polski sprzed 30 lat. W okresie międzywojennym, Lwów był trzecim co do wielkości miastem w Rzeczpospolitej, którego połowę ludności stanowili Polacy.

Od zamierzchłych czasów, Lwów był ważnym ośrodkiem nauki i kultury Polski. Tutaj mieszkali m.in. Aleksander Fredro, Leopold Staff, Gabriela Zapolska czy Maria Konopnicka.

Także Stanisław Lem oraz Zbigniew Herbert, niejednokrotnie podkreślali swoje lwowskie pochodzenie i przywiązanie do tego miasta.

Ślady wielu sławnych Polaków można zobaczyć na zabytkowym cmentarzu Łyczakowskim. Również zabytki miasta przypominają o wspólnej historii.

W centrum Lwowa stoi najpiękniejszy pomnik Adama Mickiewicza, a nieco dalej w pobliżu kościoła Dominikanów, znajduje się odsłonięty w 2006 r.,  pomnik Nikifora.

W muzeach znajdują się liczne eksponaty związane z polską kulturą, a na rynku Starego Miasta można zobaczyć budowle związane z dziejami naszego kraju.

Pomimo to, Lwów z jednej strony tak bliski, wydaje się być zarazem tak daleki. Tylko tutaj można dostrzec, że kultywowanie polskich tradycji nie stoi w sprzeczności z kultem UPA i Bandery.

Widać to szczególnie na ulicach, gdzie obok miejsc nawiązujących do Ukraińskiej Armii Powstańczej współistnieją elementy polskie. Nie ukrywaliśmy zaskoczenia, kiedy po wejściu do pierwszej restauracji otrzymaliśmy menu w języku polskim, a z głośników puszczono stary przedwojenny szlagier Hanki Ordonówny – piosenkę „Na pierwszy znak”.

Ale taki właśnie jest Lwów. Zagmatwane dzieje historii wydają się nie mieć już znaczenia w obecnych czasach. To wielokulturowe miasto było od wieków zamieszkiwane przez ludność polską, ukraińską, żydowską, rosyjską czy ormiańską.

Widać to zresztą w architekturze, gdzie obok cerkwi prawosławnych można podziwiać przepiękne kościoły katolickie czy Katedrę Ormiańską.

Miasto od lat aspiruje do standardów Europy Zachodniej lecz z drugiej strony można odnieść wrażenie, że pozostaje nadal jakby w posocjalistycznym marazmie.

Dziurawe chodniki i jezdnie, powyginane tory tramwajowe czy zaniedbane kamienice są tutaj powszechne.

Do tego wszystkiego można jeszcze wspomnieć o chaosie w komunikacji miejskiej, nieoznaczonych przystankach oraz trasach autobusów czy marszrutek, pozostających jedną wielką niewiadomą nawet dla mieszkańców.

Co więcej środki transportu publicznego pamiętają zamierzchłe czasy, a zwykła czynność skasowania biletu może niejednego wprawić w konsternację.

Jednak taki jest urok, tego historycznego miasta. W trakcie naszego zaledwie jednodniowego pobytu, spotkaliśmy się z negatywnymi opiniami dotyczącymi Lwowa. Część spotkanych Polaków była rozczarowana stopniem zaniedbania miasta i wszechobecnego chaosu.

W naszej opinii właśnie to czyni tą specyficzną atmosferę tego miejsca, w którym czas jakby się zatrzymał.

Za słowami słynnej piosenki Lwów jest jeden na świecie (znanej szerzej pod tytułem „Tylko we Lwowie”), z pewnością wrócimy tutaj nie raz.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *