Wietnam – Aby głowa znośną nam była, a żołądek wytrzymały… czyli Bia Hoi i nie tylko

Kultura picia piwa w Wietnamie sięga XIX wieku i związana jest z kolonialną przeszłością tego kraju. Wtedy też, w Hanoi została założona przez Francuzów pierwsza warzelnia piwa. Wyroby warzelni były wówczas przeznaczone dla wąskiej elity zamożnych Wietnamczyków. Zanim piwo na stałe zagościło w wietnamskich barach ludzie pili głównie wino ryżowe, które było popularne do lat 60-tych XX wieku. W trakcie wojny amerykańskiej w celu zabezpieczenia pożywienia dla ludności, ze względu na uszczuplone zasoby ryżu, produkcja wina ryżowego została przez władze zakazana. Dzięki temu nasz złoty trunek zyskał na popularności. Dodatkowo aktywna wymiana pomiędzy wietnamskim reżimem komunistycznym a Związkiem Radzieckim, w skład którego wchodziła Czeska Republika Socjalistyczna, przyczyniła się do upowszechnienia tradycyjnych metod wytwarzania piwa. Bia hoi jest ważone codziennie wieczorem, dojrzewa przez noc i rano rozwożone jest do ulicznych barów.

Niepasteryzowane, bez dodatku konserwantów nadaje się do spożycia tylko w dzień w którym zostało wyprodukowane. Receptura nie jest do końca znana, ale można się domyślać, że składa się z chmielu, słodu jęczmiennego oraz dodatkowo ryżu, który pozwala na utrzymanie lekkiej i przejrzystej konsystencji. Bia hoi to trunek o złotym kolorze, delikatnie gazowany, z lekką pianką na wierzchu, czasami smaczny a czasami nie… ale wszędzie i zawsze tani! Należy do najtańszych piw świata. Kosztuje w zależności od lokalizacji od 3 000 do 5 000 dongów, co w przeliczeniu na polską walutę wynosi od 0,50 do 0,80 zł za szklankę! Najbardziej popularne jest w Hanoi, gdzie w tzw. kąciku Bia hoi, znajdującym się w Starej Dzielnicy Hanoi, przy ulicy 41 Luong Ngoc Quyen, na małych plastikowych krzesełkach, ocierając się ramionami z miejscowymi, można skosztować tego wspaniałego napoju z pobieżnie przepłukanych w wiadrze szklaneczek.

Co więcej Bia hoi to nie tylko piwo, to także kwintesencja stylu życia Wietnamczyków oraz niesamowite doświadczenie kulturowo – towarzyskie. Bariery językowe po kilku szklankach nie odrywają większego znaczenia dla ożywionej dyskusji, a wszystko to ma miejsce w samym centrum gwarnego Hanoi.                 Sama obserwacja chaosu drogowego czy targujących się sprzedawców ulicznych dostarcza niezliczonej ilości wrażeń. Jedno jest więc pewne, topienie smutków w wietnamskim ulicznym barze jest rzeczą niemożliwą. Zatem szklanki w górę i chúc sức khỏe!

Jeśli ktoś poczuje niedosyt alkoholu, w myśl zasady zwiększania procentów, w Wietnamie można skosztować wina wężowego zwanego Ruou thuoc. Jak sama nazwa wskazuje, jest to nic innego jak zanurzony w winie ryżowym lub wódce wąż.

Alkohol ten, wywodzi się tradycyjnej medycyny chińskiej, która wykorzystywała ten trunek do leczenia bólu pleców oraz reumatyzmu. Jest również cenionym w Wietnamie afrodyzjakiem. Wino wężowe to nie byle jaki trunek, gdyż głównym jego składnikiem powinny być jadowite węże, w praktyce stanowi on mieszankę niejadowitych osobników tego gatunku, ptaków, insektów i ziół. Pocieszające jest w tym wszystkim to, że jad węży zanurzony w alkoholu staje się nieszkodliwy na skutek denaturacji zwartych w nim białek. Inna forma tego trunku tzw. „na świeżo”, polega przesączeniu krwi z rozciętego na oczach klienta węża, do kieliszka wypełnionego alkoholem.

W trakcie pobytu w przepięknej miejscowości Hoi An, mieliśmy okazję skosztować pierwszej, „łagodniejszej” opcji.

Smak był interesujący… można powiedzieć, że bukiet smakowy porównywalny był do koniaku, jednak właściwości lecznicze tego trunku są naszym zdaniem dyskusyjne, gdyż jedynym efektem był ból głowy. W Wietnamie wyróżnia się ponad 100 odmian Ruou thuoc, niestety wiele z nich zawiera gatunki uznane za zagrożone.

 

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *